Mama Laurki testuje :)

Kuchnia

Coś na zimno


   Jako że straszny ze mnie łasuch i okropnie lubię wszystko co słodkie, często spędzam czas w kuchni. Pichce sobie w zaciszu kuchennych mebli różne różności, i wiedząc, że praktycznie nikt nie będzie mi przeszkadzał, ponieważ tylko ja w domu "tworzę" smakołyki, mogę do woli wymyślać co tylko mi się chce.

   Mam kilka produktów, nad którymi sie zastanawiam do czego je użyć lub w jaki sposób je połączyc i zjeść ;-) 

 

   Już jakiś czas myślałam do czego zastosować otrzymane w wygranej na blogu ŚLIWKI ROBACZYWKI suszone maliny. Na opakowaniu pisze, że maliny głównie do picia... Wsypać do wody, zalać wrzątkiem, poczekac i wypić taki wywar.. No ale chyba nikt mi krzywdy nie zrobi jak się nie posłucham?
 
   W foliowym opakowaniu mieści się 50g suszonym owoców, które tak bezpośrednio z opakowania są dosyś kwaśne (moja młodsza córka po spróbowaniu zrobiła oczy jakby conajmniej cytrynę wsadziła do buzi).
   Po zalaniu gorącą wodą owoce pulchnieją i nadal są kwaśne, trzeba je potraktować odrobiną cukru. 


                              



    Kolejnym tajemniczym składnikiem nad którym też się zastanawiałam jest AGAR otrzymany ze sklepu SKWORCU.
   A co to jest Agar? Jest to  żelująca substancja z ośmiu rodzajów morskich glonów zawierająca wspaniałe wartości zdrowotne oraz wysoką zawartość minerałów, witamin i protein.
    Agar posiada wysoką zawartość jodu, wapna i żelaza. W pełni wegański agar używany jest w kuchni zamiast żelatyny. Z jego dodatkiem można przyrządzać desery oraz galaretki. Jest polecany osobom z nadwagą, ponieważ ma zerową wartość energetyczną.

   Ja nadwagi nie mam, ale czasami warto coś w kuchi zmienić i zamiast standardowej żelatyny, pomyśleć nad czymś zdrowszym :) 



                                     

 


   Ostatnim produktem jest coś już Wam znanego, coś co większość z Was zna i zapewne używa w kuchni . Bita śmietana w proszku otrzymana od firmy Libella.


                            



   Teraz Małe czary mary, wszystkie produkty łączymy z tymi co powinne być połączone, zdradzę, że maliny namoczyłam i utarłam aby uszlachetniły smak bitej śmietany, a Agar posłużył mi jako żelatyna:)


   Takim o to sposobem otrzymałam własnoręcznie wykonany przpyszny sernik trujkolorowy na zimno. Dwie dole warsty sa z Agarem, a górny slimaczek z malinkami ;-)


                            


Smacznego :)

Dziękuje Skworcu, Libella I Śliwką Robaczywką za produkty, które posłużyły mi do stworzenia tego smacznego deseru :)